Niewiele krajów łączy z piwem tak intymna więź jak Belgię. W listopadzie 2016 roku belgijska kultura piwna została oficjalnie uznana przez UNESCO i wpisana na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości. To wyróżnienie potwierdziło to, co każdy miłośnik piwa wiedział od dawna: w Belgii piwo nie jest zwykłym napojem, lecz żywą tradycją, która łączy pokolenia, regiony i rzemieślnicze umiejętności. Z ponad tysiącem pięciuset różnymi piwami, setkami browarów i historią sięgającą średniowiecznych opactw kraj ten jest prawdziwym rajem dla piwoszy.
Dlaczego UNESCO uznało belgijską kulturę piwną
UNESCO nie nagrodziło jednego konkretnego piwa, lecz całą kulturę: wiedzę o warzeniu, rytuały nalewania i degustacji, rolę kawiarni i browarów w życiu społecznym oraz sposób, w jaki piwo wpisane jest w święta, procesje i codzienność. Niemal w każdym belgijskim mieście i wsi kawiarnia jest miejscem spotkań, a nalewane w niej piwo mówi coś o regionie, w którym się znajdujemy.
Uderza ogromna różnorodność stylów, nigdzie indziej tak skoncentrowana. Od spontanicznie fermentowanego lambika po mocne tripele, od kwaśnych flamandzkich piw czerwonych po orzeźwiające piwa pszeniczne — spektrum jest niemal nieskończone.
Trapiści: warzenie w ciszy
Piwo może nosić nazwę trapistowskiego tylko wtedy, gdy warzone jest w murach opactwa trapistów, pod nadzorem mnichów, a dochód służy klasztorowi i celom dobroczynnym. Belgia liczy sześć uznanych browarów trapistowskich:
- Westvleteren (opactwo Świętego Sykstusa) — legendarne piwo, które co do zasady kupić można tylko przy bramie opactwa, po telefonicznej rezerwacji. Westvleteren 12 bywa uznawane za najlepsze piwo świata.
- Chimay — najbardziej znany i największy, ze swoimi rozpoznawalnymi odmianami Rouge, Bleue i Blanche.
- Orval — wyjątkowy dzięki dodatkowi drożdży Brettanomyces i chmieleniu na zimno, o niepowtarzalnym gorzko-owocowym charakterze.
- Rochefort — słynący z głębokich, słodowych odmian 6, 8 i 10.
- Westmalle — browar, który ukształtował nowoczesny styl tripela.
- Achel — najmniejszy z szóstki, położony tuż przy granicy z Holandią.
Piwa te uosabiają skromność, cierpliwość i kunszt. Nie warzy się ich, by podbijać rynki, lecz by utrzymać klasztor.
Lambik i gueuze: żywe dziedzictwo Doliny Zenne
W okolicach Brukseli, w Dolinie Zenne i regionie Pajottenland, lambik warzy się w sposób niespotykany nigdzie indziej na świecie. Zamiast dodawać hodowlane drożdże, browarnicy pozostawiają brzeczkę do wystudzenia w wielkich, płytkich kadziach na poddaszu, gdzie dzikie drożdże i bakterie z powietrza spontanicznie fermentują piwo. Jest to możliwe wyłącznie dzięki specyficznemu mikroklimatowi regionu.
Dojrzały lambik leżakuje następnie latami w drewnianych beczkach. Poprzez łączenie młodego i starego lambika powstaje gueuze — musujące, złożone i orzeźwiająco kwaśne piwo, nazywane niekiedy szampanem Brukseli. Z dodatkiem owoców powstają kriek (wiśnie) i framboise (maliny). Kto chce doświadczyć tej tradycji, powinien koniecznie odwiedzić Cantillon — rodzinny browar założony w 1900 roku, będący zarazem żywym muzeum.
Witbier, dubbel, tripel i flamandzkie czerwone
Różnorodność sięga daleko poza trapistów i lambik. Piwo pszeniczne witbier, niefiltrowane, warzone z pszenicy, kolendry i skórki pomarańczy curaçao, zostało wskrzeszone przez Pierre'a Celisa we wsi Hoegaarden po tym, jak zniknęło w latach sześćdziesiątych. Dziś jest stylem znanym na całym świecie.
- Dubbel — ciemny, słodowy, z nutami karmelu i suszonych owoców.
- Tripel — złocistoblond, mocny, o zdradliwie wysokiej zawartości alkoholu i wytrawnym wykończeniu.
- Flamandzkie czerwone — jak Rodenbach z Roeselare, dojrzewające w ogromnych dębowych kadziach foeder, o kwaśnym, winiarskim smaku.
- Piwa opackie (abbey ale) — warzone przez komercyjne browary na licencji opactwa, jak Leffe czy Grimbergen.
Gdzie degustować
Picie piwa w Belgii to rytuał: każde piwo ma własną szklankę, której kształt podkreśla aromat i piankową koronę. Kilka nieodzownych adresów:
- Delirium Café w Brukseli, które ustanowiło niegdyś rekord świata, mając w karcie ponad dwa tysiące piw.
- Cantillon — browar i brukselskie Muzeum Gueuze, gdzie z bliska obserwuje się spontaniczną fermentację.
- 't Brugs Beertje w Brugii — przytulna, klimatyczna kawiarnia, która od dziesięcioleci jest katedrą piwa.
Wiele browarów, od wielkich nazw po niewielkie manufaktury, otwiera drzwi dla zwiedzających. Kto odkrywa Belgię, szybko przekonuje się, że kufel piwa jest tu zawsze czymś znacznie więcej niż napojem: to kawałek kultury, którą smakuje się wszystkimi zmysłami.